Nie bez Kozyry. Jarosław Skupień, 2008.

Kwiecień 2nd, 2009 admin Posted in Jarosław Skupień, [o twórczości] No Comments »

Sztuka, film, fotografia, massmedia … krok po kroczku wkradają się w nasze prywatne życie. Setki kamer filmują każdy nasz ruch w miejscach publicznych, miliony mikrofonów nagrywają każdy dźwięk, miliony aparatów fotograficznych utrwalają obraz chwili… Świadomie bądź nieświadomie, obiektywnie i nieobiektywnie, rzeczowo i tendencyjnie, w poszukiwaniu piękna i defektu, doskonałości i wady, ideału i ułomności, procesu i wydarzenia.
Gdzie jest granica naszej prywatności? Gdzie jest “ostatni milimetr”, po przekroczeniu którego specjalnie lub przypadkowo stawia się nas zupełnie “nagich” i “bezbronnych” przed całym światem? Fotografia, film, nagranie, słowo – mogą w chwili obecnej zrobić krzywdę znacznie większą niż broń, stajemy się coraz częściej zupełnie bezbronni. Współczesna technika przekazu informacji i nowoczesne urządzenia rejestrujące rzeczywistość wkraczają w naszą intymność. Coraz częściej media i artyści, chcąc przekazać nam swój zamysł wkraczają w obszary cudzej prywatności, przekraczając w zabłoconych butach sterylne wrota, które każdy z nas pozostawia otwarte wyłącznie dla siebie samego lub swoich najbliższych. Read the rest of this entry »


Natalia Kruszyna – Kolory i Formy. Muzeum Historii Katowic.

Marzec 5th, 2009 admin Posted in Natalia Kruszyna, [o twórczości] 1 Comment »

Absolutne słyszenie dźwięków, odczuwanie smaków i widzenie kolorów to umiejętności ofiarowane nam jako talent niezależnie od naszych chęci. Przy odrobinie dobrej woli jednak można je rozwijać dzięki intensywnym kontaktom z dobrą muzyką, wykwintną kuchnią czy barwnym malarstwem. I warto, gdyż to one właśnie czynią nasze życie piękniejszym, pozwalają w pełni docenić uroki boskiej natury i człowieczej twórczości.

Proponując Państwu wystawę malarstwa Beaty Wąsowskiej, zapraszamy na prawdziwą ucztę dla oczu! Read the rest of this entry »


Tadeusz Lewandowski – Tak, nie potrzebowałem zbyt wielu spojrzeń…

Marzec 5th, 2009 admin Posted in Tadeusz Lewandowski, [o twórczości] 1 Comment »

Tak, nie potrzebowałem zbyt wielu spojrzeń, by w płótnach nasyconych kolorami przez Beatę Wąsowską dostrzec chęć parcia do przodu. Owszem malarka wie skąd wyrasta. Mogłaby zapewne długo rozważać rozmaite odcienie dwudziestowiecznego koloryzmu, a także jego interpretacje dokonywane przez niewiernych synów i córki, wśród których uśmiecha się Jerzy Duda Gracz, najważniejszy akademicki nauczyciel Beaty Wąsowskiej. Pewnie to on kiedyś dał uczennicy silny impuls, udowadniając, jak niespodziewane możliwości ekspresyjnych skojarzeń wykrzesać się da z gry barw oraz form.

Ale przecież Wąsowska, absolwentka krakowskiej ASP, nie naśladuje nauczycieli i mistrzów, choć bez oporów sięga po doświadczenie tradycji. Tyle, że okazuje przekorę wobec Autorytetów. W gruncie rzeczy nie ogląda się przez ramię na nikogo, woli podążać własną drogą wszędzie tam, gdzie Don Kichotowie szukają godnych siebie wiatraków. Atakuje więc ostro i aż słyszę tę jej pasję, gdy wespół z farbą wyciska na płótno własne lęki, niepokoje napięcia. Czasem bywa ironiczna, po wielokroć autoironiczna, zwłaszcza kiedy wraz z sylwetkami kobiet (chętnie umieszczanych na obrazach) przegląda się w krzywym zwierciadle naszych oczu. Tak, dostrzegam w tych płótnach bliskie mi poczucie humoru. Ono pozwala artystce uchylać się zręcznie od miarek różnej maści mierniczych.

jej pole gry w malowanie uczuć rozpina się w przestrzeni blejtramu, lecz krosna malarskie tylko wstępnie zaznaczają punkty węzłowe ucieczki od chaosu ku porządkowi malarskiego dyskursu. Dyskursu – z kim? Z czym? Przecież spoglądaj raczej rzadko, bez wielkiej chęci, w znajome wszystkim, oswojone miejsca. Woli raczej sygnalizować – cienką kreską obwodzącą niewyraźne postaci, zderzeniem wielokolorowych płaszczyzn – że stale jest w ruchu, ze jej droga to bezskuteczne otwarcie na nieprzeczuwalne jeszcze światy. Tyle ich przecież pozostało do zrobienia. Aha, jeszcze jedno. Beata Wąsowska jest dobrą malarką. Wie, czego chce.

 

Tadeusz Lewandowski,
wstęp do katalogu indywidualnej wystawy malarstwa Beaty Wąsowskiej w Muzeum w Gliwicach, 1999.


Oczami poetów. Multikolor.

Marzec 5th, 2009 admin Posted in [o twórczości], kilka słów o kolorze No Comments »

Multikolorowy świat obrazów Beaty Wąsowskiej nie może być odbierany bez przesłony, jako percepcyjnego filtra. Nastawienie się na odbiór świata rozmytego kolorem, uciekającego w plamistość, bez nakładania właśnie takiej przesłony, grozi ześlizgnięciem się w iluzję tego, co chcielibyśmy zobaczyć, odrzucając tym samym ową wielość ujęć, perspektyw, skrzywień i spiętrzeń emocjonalnych napięć, stanowiących temat obrazu,z którymi musimy się zderzyć, żeby odnaleźć wszystkie drogi prowadzące w ten świat.

Maciej Melecki

Multikolor, wystawa malarstwa, Instytut Mikołowski, 2006


***

Siedem i siedem to trzynaście.
I to jest kolor.
Jeden i dwa to trzy.
To też jest kolor.

Paweł Targiel


***

Kolor spod, nad, śród.
Kolor w plecy, w brzuch, w kolana.
Kolor w oko, w twarz.
Kolor w słuch, węch, smak i dotyk.
Kolor w świat.
Kolor w Kolor.
Kolor od poniedziałku do poniedziałku. Od lata do lata.
Kolor w kółko.
Kolor dzienny i kolor nocny.
Kolor w uniwersum. Uniwersalny ? – a jakże!

Arkadiusz Kremza


Wystawa MULTIKOLOR, malarstwo Beaty Wąsowskiej, Instytut Mikołowski 2006


Marzec 5th, 2009 admin Posted in Maciej Melecki, [o twórczości] No Comments »

Multikolorowy świat obrazów Beaty Wąsowskiej nie może być odbierany bez przesłony, jako percepcyjnego filtra.
Nastawienie się na odbiór świata rozmytego kolorem, uciekającego w plamistość, bez nakładania właśnie takiej przesłony, grozi ześlizgnięciem się w iluzję tego, co chcielibyśmy zobaczyć, odrzucając tym samym ową wielość ujęć, perspektyw, skrzywień i spiętrzeń emocjonalnych napięć, stanowiących temat obrazu,z którymi musimy się zderzyć, żeby odnaleźć wszystkie drogi prowadzące w ten świat.

Maciej Melecki

Multikolor, wystawa malarstwa, Instytut Mikołowski, 2006